Antykoncepcja hormonalna, czyli jak firmy farmaceutyczne nabijają kobiety w butelkę

Antykoncepcja hormonalna, czyli jak firmy farmaceutyczne nabijają kobiety w butelkę

Według wskaźnika Pearla na 100 kobiet zażywających pigułki antykoncepcyjne w ciążę zajść może tylko jedna. Te małe tabletki to zatem najskuteczniejsza metoda antykoncepcji, nad której zaletami rozpływają się eksperci w gazetach, programach śniadaniowych i na „specjalistycznych” portalach. Wiele mówi się o plusach – skuteczności, pozytywnym wpływie na stan skóry, ochronie przed niektórymi typami nowotworów (choć nie zostało to udowodnione). Wady? Zwykle wymienia się kilka mimochodem. Zwykle jednak jak mawiały już nasze babki – diabeł tkwi w szczegółach i to właśnie owe ,,mimochodem” warto rozłożyć na czynniki pierwsze.

„Każdy lek niewłaściwie stosowany…”

Nieładnie zaczynać od kwestii finansowych ale jak pokazuje aktualna sytuacja w naszym kraju – w przypadku kwestii medycznych wszystko rozbija się o pieniądze. Prawda jest banalna – koncerny farmaceutyczne zbijają prawdziwe kokosy na produkcji pigułek antykoncepcyjnych. Co i rusz wybuchają szybko tuszowane skandale związane ze sposobem testowania tego typu leków. Bo cóż… zanim my Europejski zaczniemy łykać te maleństwa, są one podawane kobietom w Indiach i Afryce, które nie mają zwykle pojęcia, że są ,,królikami doświadczalnymi”. Koncerny płacą im grosze a te niewykształcone kobiety, niejednokrotnie chcące wziąć udział w testach, aby zapewnić byt własnym dzieciom z ewentualnymi powikłaniami pozostają same. Przecież nikt nie zafunduje im ewentualnej darmowej terapii przeciw powikłaniom. Problem ten poruszano w kinematografii. Warto obejrzeć chociażby wstrząsającego Wiernego ogrodnika w reż. Fernando Meirellesa. Piękne równiny Kenii skrywają straszliwe tajemnice producentów leków. Pewnie z 35 piętra przeszklonego wieżowca, w którym rezyduje prezes pierwszej lepszej firmy farmaceutycznej nie wygląda to tak dramatycznie. Cel zwyczajnie uświęca środki. A celem jest zysk.

Odłóżmy jednak kwestie etyczne na bok. Która z nas czyta uważnie ulotki dołączane do opakowań pigułek antykoncepcyjnych? Uważnie, znaczy tu tyle, że tłumaczy każde niezrozumiałe słowo, szuka informacji o każdej substancji wchodzącej w skład leku? Piękna kolorystyka, ,,kobiece” kroje czcionek działają na naszą podświadomość, wysyłając sygnał – co złego może mi się stać, przecież opakowanie wygląda tak ,,przyjaźnie”. To czysta marketingowa manipulacja, która powoduje, że skupiamy się głównie na tym, jak zażywać i co zrobić, gdy się o jednej pigułce zapomni. Lekarze, którzy pigułki przepisują (zwykle także opłacani przez koncerny) niemal hurtem, niekoniecznie informują o zagrożeniach i ewentualnych powikłaniach. Niby wszyscy wiemy, że „każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża twojemu życiu i zdrowiu”, ale przecież nam żadne powikłania nie grożą! Same zwalniamy się z obowiązku wnikania w istotę problemu.

Skutki uboczne

Spadek libido, wzrost wagi, bóle głowy, plamienia a nawet stany depresyjne – to najczęściej wymieniane skutki uboczne. Co zwykle radzą lekarze? Zazwyczaj zapisują inne pigułki. A gdy i to nie pomoże – kolejne. Na forach internetowych kwitną więc ,,domorosłe” poradnie pseudomedyczne, gdzie kobiety wymieniają się doświadczeniami, udzielają sobie rad. Niektóre wpisy mają wydźwięk wręcz dramatyczny – młoda dziewczyna opowiada, że po tabletkach nie może dojść do siebie, przytyła, czuje się ,,napompowana” ale nie może odstawić źródła problemu, bo lekarz nastraszył ją, że po przerwaniu kuracji nastąpią powikłania. Dla wielu ginekologów pigułka antykoncepcyjna staje się remedium na większość dolegliwości kobiecych. Masz może nieregularny okres? Plamienia śródmiesiączkowe? Zbyt obfity okres? Ciężki PMS? Problematyczną cerę? Weź pigułkę. Mniejsza o to, co chce ,,powiedzieć” ci twoje ciało. Kogo to obchodzi? Oczywiście nikogo, aż do momentu, gdy chcemy zajść w ciążę albo nie pojawią się poważne dolegliwości. Pigułki sprawiły, że kobiety, szczególnie młode dziewczyny, nie mają zielonego pojęcia, jak funkcjonują ich organizmy! To przerażające, bo sprowadzamy nasz organizm do roli maszyny, z którą trzeba jedynie pojechać do mechanika, gdy coś zaczyna szwankować.

Wyzwolenie od natury

Tabletki antykoncepcyjne mają doskonały pijar, bo doskonale wpisują się we współczesny dyskurs feministyczny. Oto nowoczesność wyzwoliła wreszcie kobiety od najgorszej przypadłości, którą „dała” nam natura. Jesteśmy wolne! Możemy bezkarnie uprawiać seks, sterować krwawieniami miesięcznymi, pozbyć się wyprysków – wystarczy regularnie zażywać tę małą tabletkę. Wszystko mamy pod kontrolą! Czy, aby na pewno? Czy pod postacią zapewnień o wolności, nie zostałyśmy zniewolone w jeszcze bardziej podstępny sposób! Zniewolone przez ludzi, którzy zrobią wszystko, aby ten stan utrzymać, bo zarabiają na tym pieniądze, całe mnóstwo pieniędzy. Ta nasza ,,wolność” paradoksalnie okupiona jest wieloma wyrzeczeniami związanymi z tym, że nasze zdalnie sterowane ciała są dla nas coraz większą tajemnicą a to nie może pozostać bez konsekwencji. Warto się więc zastanowić, zanim znów wykupimy w aptece kolorowe ,,opakowanie wolności”.