Chroń swoje dziecko przed epidemią naszych czasów

Chroń swoje dziecko przed epidemią naszych czasów

Seks, wyuzdane zachowania, choroby weneryczne, alkohol i narkotyki to nie jedyne zagrożenia czyhające na współczesnych nastolatków. Czy zdarza ci się ulec prośbom dzieci i zamówić pizzę z podwójnym serem w środku tygodnia? Pójść z dzieckiem w czasie sobotnich zakupów do fast foodu czy spałaszować trzy ogromne paczki chipsów, oglądając z całą rodziną film? Nic w tym złego, po to są przyjemności, aby z nich korzystać. Problemy zaczynają się w momencie, gdy tracimy kontrolę nad tym, co jemy. Liczne programy o odchudzaniu, diety cud, trenerzy personalni – wszystko to pokazuje jak wielki mamy problem z utrzymaniem właściwej wagi, jak trudno nam dbać o zdrową dietę. A my jesteśmy przecież dorośli. Co mają zrobić dzieci, które stają przed wyborem: dziwnie pachnący szpinak albo apetyczny hamburger z podwójnym serem czy lód suto polany czekoladą? Szybko wpadają w pułapkę. Otyłość zwana jest epidemią naszych czasach. W krajach takich jak Nowa Zelandia czy Stany Zjednoczone wydatki na walkę z otyłością wielokrotnie przewyższają te na walkę z rakiem czy nadciśnieniem. Opaski zmniejszające żołądek wszywa się już 7 – letnim dzieciom! Polska szybko dogania w tej kwestii otyły świat. Dzieci są tu podwójnymi przegranymi. Z raportu Światowej Organizacji Zdrowia wynika, że w ciągu ostatnich 20 lat w naszym kraju trzykrotnie wzrosła liczba dzieci z nadwagą i wciąż wzrasta (to 16% wszystkich młodych ludzi)!

Najprostsza definicja otyłości mówi, że mamy z nią do czynienia w przypadku, gdy dochodzi do patologicznego zwiększenia ilości tkanki tłuszczowej w organizmie, wynikającego z zaburzenia stanu odżywiania – przyjmowania większej ilości energii w pożywieniu niż wynosi jej zużycie. Krótko mówiąc – dziecko je więcej niż potrzebuje. Je, bo sama konsumpcja sprawia mu przyjemność, tak zostało nauczone bądź w ten sposób próbuje radzić sobie z problemami. Przyczyn otyłości wśród dzieci i nastolatków jest bardzo wiele. Dane zebrane przez Instytut Żywności i Żywienia dowodzą, że otyłości sprzyja:

  • zamieszkiwanie w mieście;
  • bycie chłopcem (płeć męska ma większą skłonność do otyłości);
  • bycie jedynakiem;
  • wysokie dochody na jednego członka rodziny;
  • brak podejmowania aktywności w rodzinie (rodzice to tzw. ,,kanapowcy”).

Otyłość u dzieci i młodzieży jest szczególnie groźna, ponieważ nieleczona lub niewłaściwie leczona powoduje występowanie często nieodwracalnych powikłań, z którymi młody człowiek będzie musiał borykać się już do końca życia. Do najczęstszych skutków otyłości zaliczyć należy:

  • choroby układu krążenia, cukrzycę typu drugiego, kamicę nerkową, niepłodność, otłuszczenie wątroby;
  • skłonność do alergii, problemy skórne, nadmierne pocenie;
  • chrapanie, bezdech nocny;
  • nieprawidłowości przeciążeniowe w układzie kostno – stawowym (deformacje szkieletu, zmiany w stawach, głównie biodrowych i kolanowych).

Wielu rodziców przeraża świadomość, że wychowują przyszłych inwalidów, jednak nie potrafią zawalczyć z otyłością dziecka, które jest od jedzenia zwyczajnie uzależnione. Zabijają nie tylko anoreksja i bulimia, równie niebezpieczne jest obżarstwo. Naukowcy zajmujący się badaniem młodzieży otyłej zauważyli, że młodzi ludzie, którzy nie dostarczają swojemu organizmowi odpowiednich dawek wysoko przetworzonej żywności stają się agresywni w stosunku do otoczenia. Rodzice zgłaszają przypadki, gdy zostali pobici czy poszarpani przez dziecko, któremu odmówili kolejnej porcji frytek i coli. Otyłość to choroba psychiki. Współczesny nastolatek ma dostęp w zasadzie do wszystkiego. Kiedy jego rodzice biegali z kolegami po podwórku i ślinili się na myśl o pomarańczach przyjeżdżających do Polski na Boże Narodzenie, on siedzi przed komputerem czy telewizorem, spożywając dowolne ilości chipsów, żelków, fast foodów, które obficie zapija słodkimi napojami. Ataku szału dostaje na myśl o tym, że mama nie załatwi mu zwolnienia z w – fu, na którym musiałby się trochę pomęczyć. Do szkoły nie idzie, tylko jedzie – samochodem, autobusem, tramwajem. Rower to niepotrzebny grat, rdzewiejący w piwnicy. Współczesna zamknięta w apartamentowcach młodzież, ze znajomymi spotykająca się w modnych knajpach czy proletariackim McDonaldzie nic złego nie widzi w takim stylu życia. Dzieci z ubogich rodzin wcale nie są poza nawiasem tego problemu – każdy jest w stanie wysupłać 2 złote i zakupić kilka cheeseburgerów. Zresztą reklamy skutecznie nabijają nam głowę informacjami, że jaskinie fast foodu to przyjaciele – jemy szybko, tanio, kolorowo. A to, że w jednym posiłku pompujemy do naszego organizmu kilka tysięcy niepotrzebnych kalorii jakoś udaje się wszystkim przemilczeć.

Dowiedziono naukowo, że wysoko przetworzone jedzenie uzależnia. Nasz organizm zapamiętuje jego zapach i smak, więc wracamy do tego, co nam się dobrze kojarzy. Zresztą, kto pamięta jak pachnie prawdziwy rosół czy pieczony kurczak? Kolorowe paczuszki, w których gotowaniu bierze udział cała uśmiechnięta telewizyjna rodzina zawierają cały układ okresowy pierwiastków podlany suto glutaminianem sodu. Niewielu młodych ludzi widzi natomiast związek między swoją dietą a wysypem trądziku czy szalejącą alergią.

Niestety wakacje to czas, który wbrew pozorom nie sprzyja zdrowemu żywieniu wśród młodzieży – wolność, wyjazdy, duża dawka swobody sprawiają, że młodzi ludzie raczej nie kupują truskawek na ryneczku. Wystają w kolejkach po frytki czy kurczaki w podejrzanej panierce, spijają niezliczone hektolitry słodkich napojów, zażerają chipsy, godzinami grają w gry komputerowe. Przerażający jest widok trzylatka, który ledwo podnosi swoją pupę i stara się dogonić kolegów – niestety odżywki i przekąski zaaplikowane przez kochającą mamusię skutecznie mu to uniemożliwiają. Wielu rodziców nie chce zauważyć, że jedzenie nie jest remedium na wszystkie problemy, że podtykając pociesze kolejny słodycz robią jej ogromna krzywdę. Plaster słodkości działa jedynie przez krótką chwilę. W skrajnych przypadkach rodzice sami opłacają nastoletnim, nieszczęśliwym córkom odsysanie tłuszczu!

Otyłość jest ogromnym zagrożeniem współczesnego świata. To rozpusta, której należy się jak najszybciej przeciwstawić, chronić przed nią najmłodszych. Żyjemy w świecie, który nie wymaga już od nas walki o przetrwanie sensu stricte, życie spędzamy na siedząco, więc nasza dieta musi zostać dostosowana do takiego trybu życia. Musimy też zdać sobie sprawę z faktu, że jeśli nie zaszczepimy w dzieciach nawyku zdrowego żywienia, nie zdopingujemy ich do podejmowania aktywności fizycznej – wychowamy inwalidów, którymi być może sami będziemy musieli się opiekować. Te wszystkie programy telewizyjne, które oglądamy z przerażeniem – dzieci ważące po 150 czy 200 kilogramów to nie wymysł szalonego reżysera – to obraz naszego świata drodzy rodzice.

W kolejnym tekście kilka rad dotyczących tego jak zmienić nawyki żywieniowe otyłego dziecka, jak namówić je do podjęcia aktywności fizycznej. Zapraszamy!