Czy warto jeszcze inwestować w ten związek – o terapii małżeńskiej

Czy warto jeszcze inwestować w ten związek – o terapii małżeńskiej

W sytuacji, gdy statystycznie rozpada się co 4 małżeństwo w naszym kraju pytania o sens terapii małżeńskiej wydają się bardzo istotne. Ela pisze: ,,nie rozmawiamy z mężem właściwie w ogóle, ja wracam z pracy i zabieram się za obiad, ogarnięcie dzieci i mieszkania, on wraca z pracy – zjada obiad i zasiada przed telewizorem. Wieczorem zasypiamy odwróceni do siebie plecami, przestaliśmy sobie mówić nawet dobranoc – bo po co? Zaczął mnie drażnić jego zapach, bałaganiarstwo, chrapanie ale nie chce mi się z nim gadać. Czy to już koniec, czy po 10 latach powiemy sobie do widzenia albo nawet i nie?”. Brzmi znajomo? Psychologowie twierdzą, że najczęściej rozpadają się małżeństwa, w których nie ma przestrzeni na rozmowę – partnerzy albo już ze sobą nie rozmawiają albo jeszcze nigdy tego nie robili! To zaskakujące, ale można żyć nie ze sobą, tylko obok siebie,. Takie wzorowe współlokatorstwo ze wspólną sypialnią.  O konsekwencjach rozwodu pisaliśmy już wielokrotnie (http://stoprozpuscie.pl/rozwod-czy-zawsze-ma-sens/), dziś czas na omówienie kwestii związanych z TERAPIĄ MAŁŻEŃSKĄ.

Terapia małżeńska to praca na rzecz uzdrowienia związku – zbudowania  od nowa dobrej, zdrowej i bezpiecznej relacji między kobietą i mężczyzną. Szczególny nacisk kładzie się na zrozumienie oraz omówienie przyczyn kryzysu w związku a także wyposażenie małżonków w konkretne narzędzia, które umożliwią skuteczne rozwiązywanie pojawiających się problemów. Spotkania małżonków z terapeutą odbywają się zwykle raz w tygodniu i trwają od 50 – 80 minut.

Kiedy warto zastanowić się nad rozpoczęciem terapii małżeńskiej? Wspomniana sytuacja Eli to już ostatni dzwonek na uratowanie związku. Kiedy jednak widzisz, że:
•    nie rozumiesz zachowania partnera i ty także czujesz się nierozumiana, często niewystarczająco ważna, zauważana;
•    brakuje wam ciepła i bliskości w związku;
•    życie codzienne znacznie rozbiega się z waszymi oczekiwaniami i wyobrażeniami dotyczącymi szczęśliwego związku;
•    przestajecie spędzać czas razem, a spędzacie go obok siebie;
•    wolisz spędzić czas ze znajomymi niż mężem/żoną;
•    sprawy intymne omawiasz częściej z przyjaciółką/przyjacielem niż współmałżonkiem;
•    nie macie o czym ze sobą rozmawiać;
•    nie macie wspólnych zainteresowań;
•    jedno z was czuje, że obowiązki domowe spoczywają głównie na jego barkach np. opieka nad dzieckiem;
•    brakuje wam jednomyślności w kwestii wychowania dzieci;
•    przestaliście o siebie dbać (zaniedbujecie wygląd bądź zdrowie);
•    partner przestaje być dla was atrakcyjny i zaczynacie rozglądać się za innymi;
•    czujecie się atrakcyjni w towarzystwie innych osób, ale nie przy mężu/żonie;
•    relacja w związku jest nierówna, czujecie się uzależnieni od partnera, lub przez niego poniżani;
•    rodzice i teściowie wtrącają się w wasze sprawy i nie potraficie uwolnić się od ich wpływu
albo zwyczajnie czujecie, że coś jest nie tak, ale nie potraficie tego konkretnie zdefiniować. Należy pamiętać, że w czasie terapii nie usłyszycie potwierdzenia win drugiej strony, nie poprawicie sobie nastroju, słysząc jak on czy ona kajają się, błagają o wybaczenie. Terapia nie polega także na przenoszeniu karczemnych awantur do gabinetu terapeuty. Bierzecie w niej udział po to, aby znaleźć przyczyny waszych problemów oraz opracować sposoby skutecznego radzenia sobie z nimi także wtedy, gdy terapeuty nie będzie już w pobliżu. Najczęściej podawanym powodem rozpadu związku jest zdrada – jeden z małżonków składa pozew o rozwód, często aby sobie ulżyć doprowadza do prania brudów pary na sali sądowej. Związek kończy się definitywnie. Psychologowie dowodzą jednak, że zdrady nie zdarzają się raczej przypadkiem – najczęściej działają jak wiadro zimnej wody, pozwalają się małżonkom albo opamiętać i zacząć pracować nad relacją albo definitywnie rozstać. Jednak odpowiednio przepracowana w czasie terapii małżeńskiej zdrada może być podwaliną pod nową jakość związku. Ludzie szukają innowacji w seks trójkątach, w łóżkach prostytutek a brakuje im odwagi i samozaparcia, aby iść na terapię i uratować swój własny związek.

Terapeuci przyznają, że terapia nigdy nie jest miła i bezbolesna – małżonkowie muszą zdać sobie bowiem sprawę z faktu, że oboje nawrzucali kamyczków do swego ogródka, nigdy nie ma tylko winnych i tylko pokrzywdzonych. Dla wielu osób, szczególnie latami grających rolę ofiary to traumatyczne doświadczenie. Na terapii uczymy się też aktywnie słuchać partnera (to trudne jeśli latami wyłączaliśmy się na to, co on mówi), nie atakować go słownie, nie poniżać. Czasami w małżonkach drzemie latami gromadzona agresja, poczucie winy czy żal do drugiej osoby. Trzeba pozwolić im wybrzmieć, aby móc rozwijać siebie i związek. Oczywiście bywają pary, które nie są w stanie odbyć do końca terapii małżeńskiej – spustoszenia w ich relacji są tak ogromne, że najlepszym rozwiązaniem jest rozstanie. W takim wypadku terapia małżeńska pomoże nam mądrze i świadomie się rozstać, nie raniąc się wzajemnie, nie traumatyzując dzieci.

Kiedy się skaleczymy – po zdezynfekowaniu rany przyklejamy na nią plaster. To naturalne. Kiedy więc w naszym związku coś szwankuje naturalnie powinniśmy działać. Terapia małżeńska może być taką dezynfekcją (bo boli), aby przykleić plaster i trwać w udanym, świadomym związku. Aby jednak miała sens oboje partnerzy powinni chcieć coś zmienić, wykazywać chęć do wzmożonej pracy. Warto, bo nic tak nie cieszy jak udane małżeństwo.