Dopalanie do śmierci…

Dopalanie do śmierci…

W raporcie Global Drug Survey 2015 czytamy, że w minionym roku po środki z tzw. grupy dopalaczy sięgnęło 3 Niemców na stu oraz uwaga! – aż 31 Polaków! Okazało się także, że mimo wprowadzonych zaostrzeń substancje psychoaktywne są w naszym kraju aż trzy razy bardziej popularne niż w Szwecji czy Holandii a dziesięć razy bardziej niż w Hiszpanii, Irlandii, Belgii czy Francji!!! Lawinowo wzrasta liczba osób trafiających po wzięciu dopalaczy na ostry dyżur – z raportu Głównego Inspektoratu Sanitarnego wynika, że jeszcze dwa lata temu było to niewiele ponad tysiąc zatruć, zaś w ubiegłym roku ponad dwa i pół tysiąca.

Dopalacze to substancje psychoaktywne z grup kannabinoidów (mają działanie halucynogenne, depresyjne) oraz katynonów (działanie stymulujące). Poza tym spotyka się pochodne tryptamin (wywołują bezsenność, kołatanie serca, wysokie ciśnienie, drgawki) oraz piperydyny (silne pobudzenie, człowiek może zgrzytać zębami, mieć zaburzenia rytmu serca, paranoje, poty). Dopalacze występują w postaci suszu, kadzidełek, najbardziej popularne są jednak tabletki (tzw. party pills) sprzedawane w niewielkich opakowaniach.

W Polsce na początku października 2010 roku, na podstawie wydanej na wniosek ówczesnej minister zdrowia Ewy Kopacz decyzji Głównego Inspektora Sanitarnego, w całej Polsce zamknięto i opieczętowano większość obiektów, które prowadziły sprzedaż dopalaczy. Akcję tę poparł osobiście premier rządu Donald Tusk stwierdzając m.in:

,,W walce z dopalaczami, jak będzie trzeba, będziemy działać na granicy prawa. Niestety nowe prawodawstwo pozwoliło opanować sytuację tylko na moment – zgodnie z obecnymi badaniami istnieje ponad 12 tysięcy substancji psychoaktywnych wykorzystywanych do produkcji dopalaczy, nikt nie jest zatem w stanie na bieżąco kontrolować tego, co dzieje się na rynku, nie prowadzi się także żadnych specjalistycznych badań. Temat dopalaczy wraca, gdy wybucha kolejna afera- jak ta ostatnia z Mocarzem. A problem jest poważny – w wielu ośrodkach terapii uzależnień prowadzi się już zapisy na 2020 rok, w województwie mazowieckim notuje się siedmiokrotny wzrost pacjentów hospitalizowanych z powodu zażywania dopalaczy.

Beata Nowicka ze Stowarzyszenia Katolicki Ruch Antynarkotyczny Karan twierdzi, że jeszcze kilka lat temu dopalacze były problemem ludzi z dużych miast. Dziś to już przeszłość – zamknięcie sklepów z tymi specyfikami a przede wszystkim wzrost świadomości nastolatków w związku z prowadzonymi kampaniami sprawiły, że rynek przeniósł się do mniejszych miejscowości i miasteczek. Są to substancje stosunkowo niedrogie a pozwalają na chwilę oderwać się od szarego świata – nastolatki ze wsi też oglądają telewizję, widzą jak zmienia się rzeczywistość – nie mają niestety świadomości, że to w dużym stopniu tylko kreacja speców od marketingu i reklamy. One też chcą mieć najnowszy model Iphone’a czy Ray Bany ale ich rodziców nie stać na okulary na 400 złotych, nie wiedzą dlaczego mieliby płacić 300 złotych za Conversy, o których marzy córka skoro w okolicznej Biedronce trampki można kupić za 30 złotych. To budzi frustrację, pogłębia podziały. Dopalacze stają się często remedium na małomiasteczkową nudę, przewidywalne życie, świat, z którego młodzi chcieliby się wyrwać, ale nie wiedzą jak – rodzice poradzili im, aby iść do zawodówki, nigdy więc nie myśleli o liceum w większym mieście czy o studiach. Takich miejsc i takich historii są tysiące. Takich ludzi łatwo jest zmanipulować, stosunkowo szybko popadają w nałogi. Warto zauważyć, że największa liczba uzależnionych od alkoholi, papierosów czy właśnie substancji psychoaktywnych nastolatków to właśnie mieszkańcy wsi, czy miast poniżej 150 tyś. mieszkańców.

Profesor Piotr Gałecki, krajowy konsultant do spraw psychiatrii spotyka już 12 – latków uzależnionych od dopalaczy, często są to dzieciaki w bardzo ciężkim stanie, z nieodwracalnymi uszkodzeniami mózgu, który kończy się formować między 21 – 25 rokiem życia. Eksperymentowanie z substancjami psychoaktywnymi może skutkować tworzeniem się niewłaściwych połączeń między neuronami. Często dochodzi także do trwałego uszkodzenia nerek, wypadają zęby, w skrajnych przypadkach mamy do czynienia z zawałami u zdrowych 16 – 19 latków! Dopalacze zbierają krwawe żniwo.

24 – letni Michał od dopalaczy jest uzależniony od kilku lat. Waży 48 kg przy ponad 180 centymetrów wzrostu, zacina się w połowie zdania, zamiast zębów ma już właściwie tylko czarne dziury. Eksperymentować zaczął w 2 klasie gimnazjum, po rozwodzie rodziców. Potoczyło się lawinowo. Brał Big Crystal, ABC, czeskie piko po którym połamał trzem ludziom nogi, gdyż wydawało się mu, że go śledzą. Będąc pod wpływem wielokrotnie pobił matkę, zdewastował mieszkanie, chciał skakać z ósmego piętra. Przeszedł 5 odwyków, po każdym jednak prędzej czy później wracał do dopalaczy. Ma uszkodzony płat czołowy mózgu, przeżył śmierć kilku kolegów – jeden powiesił się na sznurówkach z własnych butów, dwaj wyskoczyli z okna, gdyż myśleli, że mają skrzydła. Michał nie widzi dla siebie przyszłości, twierdzi, że nie jest już nawet wrakiem człowieka, nie żyje a wegetuje.

Anna jeździ co tydzień do syna do szpitala MSW ponad 200 kilometrów. Patryk uzależnił się w wieku 14 lat. Pierwszego dopalacza dostał od starszego kolegi. Matka myślała, że popala papierosy. Kiedy jednak zamierzył się na nią z nożem, wiedziała, że to coś poważniejszego. Syn ma ubytki tkanki mózgowej, lekarze twierdzą, że nie ma szans za wyleczenie. Skończył życie zanim je na dobre zaczął. Anna była w szkole Patryka, zaproponowała, że opowie dzieciom historię syna, aby ustrzec choć jedną osobę przed takim losem. Pani dyrektor zimno podziękowała, nie nawiązała kontaktu. Anna uważa, że środowisko szkolne ponosi dużą odpowiedzialność za to, że nastolatki biorą dopalacze. Nudzi się im, szkoła nie oferuje nic poza zakazami i nakazami a nauczyciele nie są zainteresowani nawiązywaniem bliższych relacji z uczniami, nie chcą słuchać o ich problemach, podejmować istotnych tematów. Tak przynajmniej myśli o sytuacji w swojej miejscowości. Sprawę Patryka zamieciono pod dywan.

Dopalacze kojarzą się nastolatkom ze sposobem na dobrą zabawę, na jakąś akcję w nudne letnie popołudnie. Nie mają świadomości jak działa chemia w ich organizmie – kiedy zauważają problem w halucynacjach, których doświadczają czy agresji, którą one w nich wywołują – jest już za późno. Są uzależnieni. 16 – letni Adam zaczął dźgać się widelcem, gdyż wydawało mu się, że z pępka wychodzą mu pająki i wchodzą do niego z powrotem przez nogę. 18 – letnia Jagna bała się nawet muchy – myślała, że to olbrzymi helikopter ląduje w jej pokoju. Tak skopała młodszą siostrę, którą wzięła za szpiega, że

7 – latka wylądowała na ostrym dyżurze ze wstrząśnieniem mózgu. Wtedy rodzice Jagny powiedzieli dość – załatwili prywatny ośrodek odwykowy. Tam odbywały się zajęcia grupowe, Jagna brała udział w indywidualnych spotkaniach z psychologiem, analizowała powody dla których sięgnęła po dopalacze. Okazało się, że były błahe – ciekawość, dyskoteka, chłopak. Tak się potoczyło. Jagna wyszła z ośrodka 6 miesięcy temu, na razie nie tknęła żadnej substancji psychoaktywnej, trzyma się. Wspierają ją rodzice i siostra, która napisała wzruszający list, gdy ta jeszcze walczyła o siebie w ośrodku. Niektóre koleżanki 18 – latki nie miały tyle szczęścia – jedna została zgwałcona na haju, druga ma już kuratora za kradzieże i wszczynanie bójek.

Profesor Jolanta Zawilska, kierownik Zakładu Farmakodynamiki Uniwersytetu Medycznego w Łodzi twierdzi, że dopalacze to niestety nie tylko przejściowa moda, gdyż jeśli coś jest dostępne i stale się o tym mówi w mediach, czy internecie to zawsze znajdą się chętni. Potrzebujemy w Polsce konkretnych rozwiązań, zdecydowanej akcji informacyjnej w szkołach dla dzieci oraz dla rodziców. Nie należy załamywać rąk i nie dowierzać, że dopalacze biorą już 12 – latki, tylko zdecydowanie brać się do roboty, aby te dzieciaki jeszcze uratować!

W kolejnym tekście będziemy pisać o tym, jak rozpoznać, czy nasze dziecko zażywa dopalacze oraz zawrzemy informacje na temat konkretnych środków psychoaktywnych.