Galerianką być

Galerianką być

Kiedy w 2009 roku na ekrany polskich kin weszły Galerianki Katarzyny Rosłaniec przez wiele miesięcy toczyła się wręcz narodowa dyskusja o problemie, który podjęty został w filmie – historii kilku dziewcząt, uczennic gimnazjum, które za pieniądze lub drobne prezenty uprawiają seks z klientami galerii handlowych.  Prostytucja wśród nieletnich to jeden z tematów tabu w polskim społeczeństwie, szybko zatem pojawiły się głosy, że Rosłaniec wymyśliła i rozdmuchała problem, którego tak naprawdę nie ma. W obronie reżyserki ruszyła jednak kontrofensywa – Internet oraz media zalały wypowiedzi osób, które z problemem kupczenia swoim ciałem przez osoby nieletnie spotykają się bardzo często, pojawiły się także zwierzania samych galerianek opowiadających o niejednokrotnie traumatycznych doświadczeniach. Przez jakich czas było głośno, zapowiadano akcje ogólnospołeczne, cykle warsztatów w szkołach. Niewiele jednak z tego wyszło a problem jest aktualny i co gorsze, przybiera coraz to nowe formy!
Galerianki to kilkunastoletnie dziewczęta. Przesadnie wymalowane, w wyzywających epatujących tanią seksualnością ciuchach czatują na ewentualnych klientów w galeriach handlowych. Za telefon komórkowy, kilkadziesiąt złotych czy sfinansowanie obiadu w przyzwoitej knajpie oferują szerokie spektrum usług: seks oralny, analny, klasyczny, taniec erotyczny, udział w perwersyjnych zabawach. Im dłużej są w interesie, tym bardziej uzależniają się od ,,adrenaliny w galerii”, drogich prezentów. Seks traktują jako środek do osiągnięcia celu. Wiedzą, gdzie szukać w galerii chętnych mężczyzn, jak ich zainteresować, gdzie z nimi pójść, aby ustalić warunki transakcji. Ochrona obiektu rzadko w takich sytuacjach reaguje, ma ważniejsze problemy.
Mężczyźni, którzy korzystają z usług takich dziewcząt szukają taniej przygody bez zobowiązań, chcą dać ujście napięciu, znaleźć odskocznię od codziennych problemów. Zdarzają się także degeneraci:  pedofile, seksoholicy, uzależnieni od zabaw sado – maso. Galerianka nigdy nie ma pewności na kogo trafi, jednak takie ryzyko wpisane jest w zasady tej niebezpiecznej gry. Niektóre mają stałych klientów, którzy korzystają z ich usług regularnie.

Kto zostaje galerianką?

Mimo że większość galerianek za podstawowy powód prostytuowania się podaje chęć zdobycia dodatkowych środków, psycholodzy twierdzą, że przyczyn tego zjawiska należy szukać głębiej. Michał Pozdał, specjalista do spraw profilaktyki społecznej twierdzi, że żadna dziewczyna pochodząca z kochającej się, dającej poczucie bezpieczeństwa rodziny nie pójdzie pracować w taki sposób do galerii handlowej. Finansowe braki wynagrodzi jej atmosfera rodzinnego domu, świadomość, że pieniądze nie świadczą o wartości człowieka. Galerianki to dziewczyny pochodzące z tzw. zimnych domów –  rodzice nie rozmawiają ze swoimi  dziećmi, nie mają pojęcia o ich życiu. Mówimy emocjonalnej pustyni, braku komunikacji, ciepła, które są tak istotne w przypadku nastolatków. Co ciekawe, niektóre galerianki wcale nie cierpią biedy, niczego im nie brakuje. Akcje w galeriach to swoista kompensacja – odbijanie sobie tego, co dzieje się w domu.  Podobnie dzieje się w filmie Katarzyny Rosłaniec – jedna z dziewcząt jest uboga, rodzice są w permanentnym kryzysie, w domu pojawia się przemoc słowna, kolejną nikt się nie interesuje, jest przestawiana niczym niepotrzebny przedmiot. Galeria handlowa jest miejscem, gdzie wcielają się w rolę kusicielek, kobiet pewnych siebie, epatujących seksem. Drogimi prezentami wypełniają wewnętrzną pustkę, zagłuszają głód miłości, który odczuwają. Prostytucja wśród nieletnich jest zatem wynaturzeniem współczesnego świata – chęć posiadania połączona z emocjonalnym rollercosterem, którego doświadczają nastolatki daje mieszankę wybuchową.

Co dalej?

Jakie są konsekwencje bycia galerianką? Psychologowie twierdzą, że jest to rodzaj nałogu – uzależnienie od adrenaliny, wcielania się w rolę, pieniędzy. Te dziewczęta przyzwyczajają się do takiego sposobu życia, które zamienia się w transakcję kupno – sprzedaż plus odpowiednia cena. Poza tym muszą cały czas grać – w domu nie są przecież tymi seksbombami, które jadą z facetem do hotelu. Tutaj  decydują rodzice, często znienawidzeni. Trzeba wytłumaczyć skąd ma się te wszystkie rzeczy, nowe ubrania. Niejednokrotnie dobre uczennice, zaczynają wagarować, pojawiają się zaległości. Kłamstwo goni kłamstwo. Pętla się zacieśnia.
Szczęście w nieszczęściu mają te galerianki, które nie doświadczą prawdziwej przemocy – nie padną ofiarą gwałtu, nie zostaną okaleczone a takie przypadki to wcale nie rzadkość. Istnieje ryzyko zajścia w niechcianą ciążę, zarażenia się wirusem HIV bądź chorobą weneryczną. Mężczyźni lubią seks bez zabezpieczeń, potrafią słono za taki luksus zapłacić.
W pewnym momencie zakupy i prezenty przestają wystarczać. Pustka i niemoc ogarnia młodą dziewczynę całkowicie. A z galeriowym życiem naprawdę trudno jest zerwać, potrzeba wsparcia dobrego specjalisty i samozaparcia do walki. Terapia jest żmudna, bo trzeba dotrzeć do źródeł problemu, zaakceptować swoje decyzje, zdać sobie sprawę z ich konsekwencji. W okresie dojrzewania, niestabilności emocjonalnej dla wielu dziewcząt do droga przez mękę, praktycznie do nie przebycia. Dlatego tak ważne jest wsparcie bliskich. A oni także przeżywają szok – dowiadują się, że ich córka była prostytutką, oddawała się za prezenty i pieniądze, kłamała, manipulowała. Niełatwo jest to zrozumieć a jeszcze trudniej przepracować swoją rolę w tej historii.
Rodzice galerianek także powinni poddać się terapii ale niestety rzadko się na to decydują, co wyklucza możliwość uzdrowienia sytuacji w rodzinie.

Epilog

Jedna z dziewcząt, galerianka opowiadała o powracającym śnie: jest dorosłą kobietą, mąż zabiera ją na firmowe przyjęcie a tak… spotyka swojego dawnego sponsora, który zaprawiony alkoholem snuje opowieść o jej seksualnych umiejętnościach… zdecydowała się zerwać z nałogiem.
Czy takie wypaczenia to  już standard we współczesnym świecie? Jak sądzicie?