Gdy zakupy kojarzą się z cierpieniem

Gdy zakupy kojarzą się z cierpieniem

Zakupoholizm zalicza się do zaburzeń zachowania o charakterze kompulsywnym, odczuwanym jako silny przymus do zrobienia czegoś tu i teraz. Kompulsja w tym rodzaju uzależnień tzw. behawioralnych, dotyczy silnej potrzeby posiadania czegoś, przy równoczesnej trudności odroczenia zakupu na później. Osoby uzależnione określają ten stan psychiczny jako nadmiernie męczący i przytłaczający swą destrukcyjną siłą. Łączy się z nim uczucie przyjemnej euforii, wsparte dodatkowo silnym napięciem, związanym z oczekiwaniem na wykonanie upragnionej czynności. Osoba uzależniona ma trudności z rozsądnym wydatkowaniem pieniędzy i nie potrafi powstrzymać pragnienia kupowania. Często wydaje pieniądze po prostu z nudów, a kiedy nie może czegoś kupić, wpada w złość albo w depresję. Zakupoholicy pożyczają wówczas pieniądze lub kombinują je, manipulując innymi.
Uzależnienie od zakupów dotyka najczęściej kobiety pomiędzy 30. a 40. rokiem życia. Zakupoholikami bywają też mężczyźni. Problem ten dotyczy także małoletnich pomiędzy 11. a 18. rokiem życia. Dzieci bowiem szybko padają ofiarą autorów reklam, ponieważ odbierają bezkrytycznie każdy przekaz medialny. Najbardziej pożądanymi konsumentami dla twórców reklam są osoby nieprzekraczające 15. roku życia. Początkowo zakupy robione przez dzieci przyczyniają się do poprawy ich samopoczucia. W dłuższej perspektywie uzależnienie od zakupów wywołuje pojawienie się głodu, czyli napięcia, które może rozładować jedynie nałogowa czynność. Dlatego po pewnym czasie dzieci zakupoholicy nie mają ochoty na nic innego. Uzależnienie nastolatków od zakupów pojawia się przeważnie w większych miastach, gdzie łatwiej o modne galerie. Młodzież nadużywa także zakupów w sieci.

W numerze 2/2013 miesięcznika poświeconego szeroko pojętej profilaktyce uzależnień pt. „Świat Problemów”, opisano historię dorosłej prawniczki Justyny, której kontakt z nadmiernym kupowaniem zaczął się właśnie w okresie dzieciństwa. Po śmierci mamy, Justyną, wówczas dziesięcioletnią dziewczynką, zajęła się troskliwa babcia i ojciec, który nie zawsze miał czas dla córki, choć bardzo się starał. Babcia rekompensowała wnuczce stratę ukochanej mamy kupowaniem prezentów. Justyna miała dostatnie dzieciństwo. Usamodzielniła się. Kiedy miała dwadzieścia lat ojciec zostawił jej dużą sumę pieniędzy oraz dodatkowe fundusze z wynajmu mieszkania, którym miała się opiekować. Wszystkie pieniądze wydała w ciągu zaledwie trzech dni – głównie na ubrania i kosmetyki. Kupowała i nawet nie wypakowywała zakupów. Kiedy zabrakło jej na jedzenie, zrodziła się po raz pierwszy refleksja, że może przesadziła z tym kupowaniem. Podświadomie czuła, że to zły sposób na życie. Kupowała mimo to dalej, aż do całkowitego wyczerpania konta oraz ogromnych długów za mieszkanie. W końcu uznała, że jest uzależniona od zakupów i poddała się terapii. Z dobrym skutkiem. W trakcie terapii uświadomiła sobie fakt, że w jej rodzinie poważne problemy „leczyło się” zakupami. Mama Justyny ciężko chorowała i dlatego po każdym powrocie ze szpitala udawała się na wielkie zakupy. Nawet po jej śmierci babcia zabrała Justynę do sklepu. Nie chciała lub może nie mogła mówić o uczuciach, więc zafundowała osieroconej wnuczce wór zabawek. Kiedy babci też zabrakło, ojciec ograniczył córce kieszonkowe. Wydawała je w ciągu jednego dnia. Rosła w przekonaniu, że jak czegoś nie posiada, jest gorsza od innych, a kiedy kupi upragnioną sukienkę, wzbudzi podziw. Kiedy znajomi orientowali się, że ma problem z nadmiernym kupowaniem, odsuwali się. Udawała więc, że problem jej nie dotyczy. Ukrywała uzależnienie również przed mężczyznami, z którymi była. Dziś jest sama. Uczęszcza na terapię, oszczędza pieniądze na wycieczki do egzotycznych krajów. Jednak, jak sama przyznaje, daleko jej do całkowitego wyzdrowienia…