Przygoda na jedną noc

Przygoda na jedną noc

W okresie wakacyjnym na całym świecie jak bumerang powraca problem prostytuujących się nastolatek, turystów gotowych płacić za przygodę na jedną noc czy sezonowych domów publicznych oferujących wszystko, czego dusza zapragnie za odpowiednie pieniądze rzecz jasna. O tym wszystkim rozmawiamy z Pawłem Nowickim, oficerem z Komendy Wojewódzkiej Policji. Zapraszamy do lektury!

Stoprozpuscie: Cały świat wie o tzw. seks turystycznych rajach – krajach, w których można spełnić za odpowiednią opłatą swoje nawet najbardziej wyuzdane seksualne pragnienia. Czy Polskę można zaliczyć do miejsc tego typu?

Paweł Nowicki: Nie przesadzałbym. Polsce zdecydowanie daleko do takich miejsc jak Tajlandia, Kuba czy Birma, gdzie prostytuują się już 7 – letnie dziewczynki. Jednak i w naszym kraju nie brakuje problemów związanych z seks turystyką, tym bardziej, że nasze usytuowanie geograficzne sprawia, że jesteśmy punktem przerzutowym – wiele prostytuujących się kobiet z krajów Europy Wschodniej trafia na jakiś czas do Polski.

SR: W takim razie, czy w okresie wakacyjnym wzrasta liczba doniesień związanych z prostytuującymi się nastolatkami czy sezonowymi domami schadzek?

PN: Tak, w tym przypadku wakacje rzeczywiście są istotnym momentem – wielu nastolatków nie ma zwyczajnie co robić, więc szuka przygód. Szczególnie widoczne jest to w wielkich miastach oraz ośrodkach turystycznych. Młode wyzywająco ubrane i umalowane dziewczyny wysiadujące na skwerach i szukające okazji nikogo już nie dziwią. Dla nich to zwykle sposób nie tyle na przeżycie przygody, co na godziwy zarobek. Niestety, Niemiec czy Szwed na wakacjach potrafi sowicie wynagrodzić ,,pannę do towarzystwa”. Co ciekawe, nie jest to jednak tylko problem dziewcząt – także młodzi chłopcy zajmują się takimi rzeczami. W ubiegłe wakacje zgłosiła się do nas Norweżka, która została okradziona przez 16 – letniego Polaka. W czasie spisywania zeznań wyszło, że poznali się na Starówce a chłopak miał za pieniądze umilić jej wakacyjny czas… Nie widziała w tym nic złego.

SR: Jakie są zagrożenia?

PN: Młode dziewczęta są przede wszystkim narażone na gwałt – takich zgłoszeń pojawia się najwięcej. Rzadko jednak znajdują one swój finał w sądzie – zwykle dziewczęta bardzo wstydzą się tego, że same sprowokowały kłopoty. Chęć zarobku czy zabawienia się uniemożliwia im realną ocenę sytuacji – nie zastanawiają się jak zapanują nad grupą rosłych, podchmielonych mężczyzny. Kiedy zaczyna się ,,coś” dziać jest już niestety za późno. Poza tym, porwania. Bywa, że młode dziewczyny są werbowane do wakacyjnej pracy, która okazuje się w efekcie domem publicznym. Są bite, niejednokrotnie faszerowane narkotykami. Ich zaginięcie zgłaszają rodziny. W skrajnych przypadkach rodzice nie potrafią nawet powiedzieć do jakiego kraju wyjechały ich dzieci!

W miesiącach wakacyjnych policja zwiększa częstotliwość patrolowania tzw. ,,miejsc rozrywki” – promenady, nadmorskie deptaki, parki – w nich najczęściej spotykamy pijanych czy odurzonych małoletnich, dziewczęta ze swoimi podstarzałymi amantami. Wszyscy trafiają na komisariat. Kilka lat temu jeden z patroli znalazł skatowaną, nieprzytomną dziewczynę. To także wakacyjna przygoda ,,za kasę”. Trzeba pamiętać, że nie wszyscy turyści to uczciwi ludzie – często do krajów takich jak Polska przyjeżdżają ,,łowcy przygód”, którzy w obliczu odmowy stają się agresywni. Polskie nastolatki są niestety bardzo naiwne, sądzą, że wszystko, co je spotyka będzie miało filmową oprawę. Niestety tak nie jest. Życie wygląda zupełnie inaczej.

SR: Czy w okresie wakacyjnym wzrasta w Polsce zapotrzebowanie na usługi prostytutek?

PW: Tak, wzrasta. Jak w większości krajów. Pojawiają się tzw. sezonowe miejsca schadzek, najczęściej przy klubach nocnych czy w miejscowościach turystycznych. Od kilku lat obserwujemy też wzrost zapotrzebowania na młode dziewczyny, które ,,wynajmują się” bogatym turystom: oprowadzają ich, zabawiają rozmową, zabawiają na klubie a zwykle także i w łóżku. Pojawiły się wyspecjalizowane agencje świadczące tego typu usługi. Bywa, że rekrutują także licealistki. Obiecują, że nie będą musiały spać z klientem, jednak rzeczywistość i owy klient piszą często inny scenariusz. Trudno jest walczyć z tego typu ,,przedsięwzięciami” – informacje o nich roznoszą się najczęściej pocztą pantoflową, wszystko utrzymywane jest w tajemnicy… aż do tragedii.

SR: A jak widzi Pan w tym kontekście rolę rodziców?

PW: To bardzo trudne pytanie. Rodzice w czasie wakacji zwykle pracują. Dzieci mają mnóstwo czasu, nastolatkom wychowanym przez telewizję i Internet przychodzą do głowy najróżniejsze głupoty. Z jednej strony musimy zrozumieć, że nie stanie cały kraj, bo są wakacje z drugiej nie potrafię sobie wyobrazić, że rodzic widzący u swojej nastoletniej córki zegarek za kilkaset złotych nie zapyta skąd ta go ma. Albo nie zbada dokąd dziewczyna wychodzi wydekoltowana wieczorową porą. Proszę mi wierzyć – w ¾ przypadków zgłaszania do nas zaginięcia nastoletniego dziecka, rodzice nie potrafią powiedzieć o której godzinie wyszło z domu i jak było ubrane. Ogromna grupa nie zna znajomych swoich dzieci, nie potrafi podać ich numerów telefonów. Dzieciaki mają durne pomysły ale my też nie jesteśmy bez winy. Zwykle jednak obrywa się policjantowi przyjmującemu zgłoszenie – zdenerwowani rodzice to na nim się wyżywają. Zdarzyło się, że matka, która usłyszała, że jej 16 – letnia córka została odnaleziona w niedwuznacznej sytuacji ze starszym mężczyzną, rzuciła się na funkcjonariusza policji, zarzucając mu kłamstwo. Nie potrafiła uwierzyć, że jej dziecko było zdolne do takiego bezeceństwa.

SR: Na koniec proszę powiedzieć, co dzieje się za granicą?

PW: Tutaj mogę wypowiadać się tylko i wyłącznie na podstawie raportów i wymiany doświadczeń z funkcjonariuszami z innych krajów. Na obozach dominuje problem alkoholu, narkotyków, dopalaczy. Zdarzają się gwałty. Oczywiście kupczenie swoim ciałem za pieniądze. Problemy są te same od kilkunastu lat, niestety nastolatki wciąż znajdują nowe sposoby wymknięcia się odpowiedzialności. To martwi szczególnie.

SR: Bardzo dziękujemy za poświęcony czas i rozmowę.

PW: Do usług! Miejmy oczy i uszy otwarte, nastolatka słaniająca się na nogach w promieniach zachodzącego słońca to zapowiedź kłopotów, warto zareagować! Pamiętajmy o tym.