Rozwód – czy zawsze ma sens?

Rozwód – czy zawsze ma sens?

Wg danych GUS w roku 2013 rozwiodło się ponad 66 tyś. par małżeńskich.  Jednocześnie o prawie 22 tysiące zmalała ilość zawieranych małżeństw (181 tysięcy). Liczba ta maleje już piąty rok z rzędu. Tendencja ta może mieć wpływ na dalsze zmniejszenie liczby urodzeń w kolejnych latach. Statystyki są zatrważające, pokazują bowiem, że małżeństwa Polaków są coraz bardziej nietrwałe a co więcej, znaczna część nowożeńców bierze pod uwagę, że może się w przyszłości rozwieść i żyć z innym partnerem. Dlaczego Polacy się rozwodzą? Na pierwszym miejscu trzeba przytoczyć wyświechtaną i niewiele mówiącą formułkę – niezgodność charakterów. Potem zdrada, wygaśnięcie uczuć, przemoc, porzucenie. Wiele par po 10 latach stwierdza, że zwyczajnie nic ich już nie łączy, mieli inne priorytety niż praca nad związkiem, więc po co się męczyć. Biorą rozwód. Prawie 2/3 Polaków (62%) nie popiera rozwodów, jednak dopuszcza je w pewnych sytuacjach. Stajemy się społeczeństwem konkubinatu. Proces rozwodowy trwa obecnie ok. 3 miesięcy, nie trzeba zatem szczególnie długo czekać na wolność z odzysku. Czy jednak rozwód jest jedynym remedium na problemy w związku, czy zawsze jest konieczny?
Przede wszystkim należy zastanowić się nad emocjonalnymi konsekwencjami związanymi z rozwodem. W przypadkach uzasadnionych, kiedy mowa jest o przemocy czy innych wynaturzeniach rozwód jest oczywiście koniecznością, pozwala  wyrwać się z niezdrowej relacji, poukładać sobie życie na nowo. Sprawa ma się zupełnie inaczej z niezgodnością charakterów czy tzw. małżeńską nudą. Związek to festiwal kompromisów, nieustanna praca nad sobą i relacją. Mamy gorsze i lepsze momenty, to naturalne. Jeśli jednak założymy, że w razie trudności po prostu się rozwiedziemy, nigdy nie podejmiemy wyzwania, nie weźmiemy odpowiedzialności za nasze życie. Zanim podejmiemy ostateczne decyzje możemy rozważyć separację czy wzięcie udziału w terapii par. Skonfrontowanie się z osobą trzecią, próba obiektywnego spojrzenia na naszą relację może być cennym doświadczeniem pozwalającym stwierdzić, że warto walczyć RAZEM, że warto w ten związek inwestować. Wielu psychologów prowadzi specjalne terapie dla małżeństw w kryzysie, warto zainteresować się taką opcją.
Separacja, będąca czasowym rozstaniem małżonków może pomóc nabrać dystansu, przemyśleć pewne kwestie. Zawsze jednak musimy jasno i uczciwie ustalić jej zasady i okres trwania. Rozwód nie jest równoznaczny z wykreśleniem kogoś z naszego życia grubą kreską – małżonkowie nawet byli pozostaną na zawsze w siebie wpisani. Jeśli nie zrobimy wszystkiego, aby uratować małżeństwo, problemy mogą wrócić w kolejnym i to ze zdwojoną siłą. Psychologowie twierdzą, że kiedyś było mniej rozwodów, gdyż przyszli małżonkowie nie mieli względem siebie tak ogromnych wymagań, nie zakładali, że małżeństwo to wieczne fajerwerki. Kultura konsumpcjonizmu, w której żyjemy każe nam wykorzystać produkt jakim jest związek małżeński do cna a potem wyrzucić go do kosza na śmieci. Nie ma mowy o recyklingu. 68% małżeństw, które zastanawiały się nad rozwodem w kryzysie związku jednak podjęły o niego walkę deklaruje zadowolenie z faktu pozostania razem.
A co z dziećmi? Oczywiście zwyczajną manipulacją będzie twierdzenie, że małżeństwo trzeba sztucznie utrzymywać przy życiu dla dobra pociech. Zawsze odbije się to na nich rykoszetem. Warto jednak wziąć pod uwagę ich przeżycia, kiedy decydujemy się na zakończenie związku. Często zdradzona żona zrobi wszystko, aby upodlić zdrajcę – męża. Rozwód przeprowadzi z hukiem, dzieciom będzie wmawiała, że ich ojciec to potwór. A ból w środku będzie narastał i narastał aż do obłędu. Bycie ze sobą po zdradzie to naprawdę trudne przedsięwzięcie. Trzeba przepracować przyczyny, wykrzyczeć żale, wybaczyć. Jednak znów prawie 60% par, którym się to udało deklaruje, że było warto, bo wpłynęło to pozytywnie na ich relację, pozwoliło naprawić związek. Przytoczenie tej statystyki to absolutnie nie nawoływanie do machnięcia ręką na małżeńską zdradę, tylko podpowiedź, że zawsze warto zrobić wszystko, aby ratować to, co cenne. Jesteśmy tylko ludźmi a ludzie popełniają błędy. Z perspektywy wiele rzeczy wygląda inaczej, niż w chwili, gdy jesteśmy w wielkich emocjach. Tutaj znów możemy zdecydować się na terapię małżeńską czy terapie indywidualne, powinniśmy także zadbać, aby dzieci miały odpowiednie wsparcie. One zawsze czują, kiedy między rodzicami się wali.
Często na rozwód decydują się małżeństwa, w których nie ma wspólnoty poglądów, celów, aspiracji. Ślub kościelny był w ich przypadku tylko pustym gestem, symbolem premiowanym w naszej kulturze. Osoby takie nie pojmują wagi ślubu kościelnego – uświęcenia związku małżeńskiego. Jeśli jednak ślub był dla nas przeżyciem ściśle duchowym, zwieńczeniem miłości czystej, w chwili kryzysu można udać się po poradę i wsparcie do zaufanego księdza. Doświadczony kapłan nie tylko nas wysłucha, ale także może zaproponować wzięcie udziału w rekolekcjach czy swoistej terapii. Powrót do mitu założycielskiego naszej miłości, przypomnienie o priorytetach, powinnościach może mieć działanie terapeutyczne. Związek zawarty przed Bogiem, został przez niego uświęcony, dlatego też warto szukać wsparcia u sensownych kapłanów.
Pamiętajmy, że decyzje najgorsze to decyzje nieprzemyślane. Współczesne media kreują obraz rozwodu jako łatwego i przyjemnego. Jest  to jednak zwyczajne nadużycie, manipulacja. To, co wydaje się proste w wykonaniu serialowej bohaterki, nie jest proste w rzeczywistości. Jeśli film trwa godzinę, na rozwód scenarzysta przeznaczy najwyżej dziesięć minut, aby postać mogła się ponownie zakochać i być szczęśliwą. Życie to nie film – rozstanie zawsze wiąże się z żałobą, poczuciem straty, klęski – uczuciami, które rzadko pojawiają się w telewizji, bo zbyt ponure i skomplikowane. My będziemy musieli je przeżyć. A jeśli poczujemy, że daliśmy się ponieść emocjom, nie zrobiliśmy wszystkiego, co należało zrobić, żałujemy, bo było, co ratować? Zanim będziemy musieli poradzić sobie z odpowiedziami, zastanówmy się, czy nie warto zawalczyć, postarać się. Rozwód to prawdziwe brzemię.