Seks przed ślubem – czy ma sens?

Seks przed ślubem – czy ma sens?

W wielu współczesnych poradnikach dla młodych kobiet można znaleźć przestrogi przed seksualnym niesprawdzeniem kandydata na ewentualnego partnera czy męża. Autorki takich ,,dzieł” twierdzą, że nieuprawianie seksu przed ślubem to jak kupowanie kota w worku – towar może okazać się nieświeży czy wybrakowany a nie będzie możliwości reklamacji. Podobnie panowie – boją się, że dziewczyna, która nie chce uprawiać seksu przed ślubem jest wybrakowana albo co gorsze nawiedzona religijnie. Współczesna kultura hołduje wątpliwej zasadzie: ,,ma być tu i teraz”. Odnosi się to oczywiście także do spraw związanych z seksem. Często bywa zresztą tak, że relacja zaczyna się dopiero, kiedy dwoje ludzi ląduje razem w łóżku. Ewentualny związek to pokłosie szalonej, pełnej uniesień nocy. No właśnie, czy seks przed ślubem rzeczywiście ma sens, czy nie warto przypadkiem trochę poczekać.
Seks to nie tylko fizyczne zbliżenie, łóżkowe zapasy, to przede wszystkim bliskość, świadomość tego, że jestem z tą istotną, wyjątkową dla mnie osobą. Nie należy traktować go przedmiotowo, jedynie przez pryzmat atrakcyjności, cielesności. Jeśli kogoś dobrze poznasz, nawiążesz z nim bliską relację, nie ma możliwości, że w momencie seksualnej rozkoszy ta osoba będzie nieodpowiedna, niedobrana. A samo czekanie do ślubu jest swoistą cezurą, symbolicznym rozpoczęciem wspólnej drogi, także tej najbardziej intymnej. I nie koniecznie takie podejście musi wiązać się jedynie ze względami religijnymi. Współczesna psychologia związku jasno stwierdza, że udany związek polega na dawkowaniu sobie przez partnerów przyjemności, wspólnym dążeniu do pewnych, obranych celów, ciągłym odkrywaniu siebie. Czekanie na noc poślubną doskonale wpisuje się w taką definicję udanego związku – czekamy na to, co wyjątkowe, pracujemy wspólnie nad naszą relacją, aby seks był wspaniałym doświadczeniem a nie przykrym obowiązkiem, dodatkiem do kredytu, dzieci, pracy.
Ułatwiony dostęp do wszechobecnej erotyki, mania pięknego ciała, pornografia wypaczają widzenie spraw związanych z seksem. Coraz więcej ludzi traktuje go przedmiotowo, instrumentalnie jak kolejną uprawianą przez siebie dziedzinę seksu. Stają się osobami zaliczającymi kolejnych partnerów czy partnerki. Taki sposób funkcjonowania nie może pozostać bez konsekwencji – emocjonalna wyrwa powiększa się, seks nie jest już czymś związanym ze sferą emocji a jedynie doznaniem fizycznym. Czekanie pozwala poznać tę drugą osobę, przemyśleć wszystkie za i przeciw ale daje także poczucie panowania nad swoim życiem i decyzjami – świadomość, że zrobię to, kiedy będę pewna/ pewny, kiedy nastanie ta wyjątkowa chwila.
Należy bezwzględnie pamiętać, że aby czerpać satysfakcję z rozpoczętego w odpowiednim momencie współżycia seksualnego wszystkie decyzje należy podejmować świadomie i w poszanowaniu swoich decyzji – między partnerami musi panować całkowita otwartość. Temat seksu nie może stać się tematem tabu, bo może wtedy spotkać nas wielkie rozczarowanie. Warto zwrócić też uwagę na fakt, że jeśli partnerzy już na początku nie zgadzają się co do kwestii związanych z seksem – bardzo istotną sferą ich wspólnego życia, warto zastanowić się nad sensem takiej relacji. Bo jeśli dla niego ważne jest tu i teraz, a dla niej seks jest naturalnym efektem wypracowanej bliskości, gdzie tych dwoje może się spotkać? Jak sądzicie?

Na jakie pytania warto sobie odpowiedzieć – co warto przedyskutować, zanim podejmiemy decyzję?
•    Jakie wartości wyznaję?
•    Dlaczego warto czekać?
•    Co zrobię jeśli mój partner/partnerka będzie chciał seksu natychmiast?
•    Czy seks jest najważniejszy w związku czy są elementy ważniejsze?