Seks w szkole, czyli jak Twoje dzieci zabawiają się na wycieczkach

Seks w szkole, czyli jak Twoje dzieci zabawiają się na wycieczkach

Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni…

Wysyłasz dziecko na wycieczkę szkolną, na kolonie czy obóz sportowy. Masz wreszcie dla siebie kilka dni, a może nawet dwa, czy trzy tygodnie…. Możesz odetchnąć, może jakaś romantyczna kolacja z mężem, czas na kino, czy dobrą książkę, która zalega nieprzeczytana od roku na półce… Ale czy wiesz, jak współcześni nastolatkowie zabawiają się w czasie wyjazdów? Jeśli pierwsze, co przychodzi ci na myśl to gra w leśne podchody czy oczekiwanie na zieloną noc jesteś bardzo nie na czasie i możesz się zdziwić. Porządnie zdziwić, rodzicu.

Czy słoneczko czy deszcz…

Słoneczko to bardzo popularna ostatnimi czasy sekszabawa polegająca na tym, że młode dziewczęta zaprawione kilkoma piwami czy drinkami kładą się na podłodze tak, aby stykać się głowami. Konstelacja ta przypominać ma właśnie rzeczone słoneczko (inna nazwa: gwiazda). Biorący udział w zabawie chłopcy odbywają stosunek kolejno z każdą, będącą promieniem słoneczka dziewczyną. Rozgrywka trwa aż do wyczerpania uczestników. Ten, który wytrzymał najdłużej otrzymuje tytuł: super jebacza.

Co ciekawe, zabawa nie jest nowa, nie wymyślili jej współcześni nastolatkowie. Opisana została już w 1967 roku przez Wilhelminę Skulską, która zajmowała się życiem marginesu społecznego. Co takiego jest w tej perwersyjnej grze, że od kilku lat nieprzerwanie fascynuje nastolatków? Na pewno, podbudowuje ego. We współczesnym, kipiącym seksualnością świecie, nastolatkowie swoje ciała i cnotę traktują jak towar, który należy ładnie opakować i jak najszybciej sprzedać. Dziewczęta konkurują więc ze sobą, porównując roznegliżowane ciała, wielkość piersi, gibkość. Chłopcy podobnie – najważniejsza jest dla nich wielkość penisa we wzwodzie, wytrzymałość. Słoneczko odziera stosunek seksualny między kobietą i mężczyzną z jakiejkolwiek metafizyki, zamienia go nierzadko w brutalną, pozbawioną skrupułów grę, bo kto pierwszy podda się, zrezygnuje zaliczany jest do grona ciot albo cwelów. Dziewczyny, które wytrwają do końca, zaliczą kilka stosunków otrzymują ,,zaszczytne” miano dupeczek. Wszystko jest oczywiście skrzętnie fotografowane, zdjęcia krążą w smsach, bywa, że pojawiają się na zamkniętych forach internetowych.

Zabawa w słoneczko to nie miejska legenda, tylko ponura rzeczywistość na kolorowych wyjazdach nastolatków.

Nastoletni porno biznes

Historia 14 – letniej Ani, która popełniła samobójstwo po tym jak szkolni koledzy siłą ściągnęli jej spodnie i majtki, dotykali miejsc intymnych, wszystko uwieczniając komórkami to niestety nie jeden odosobniony przypadek. Nastoletni porno biznes kwitnie. Fora internetowe pełne są opowieści nastolatek podnieconych faktem, że na szkolnej wycieczce brały udział w sesjach porno organizowanych przez kolegów czy nawet uprawiały seks przed kamerą. Później ,,młodzi przedsiębiorcy” sprzedają takie zdjęcia czy filmy wśród bliższych i dalszych znajomych. Pannice prowadzą natomiast rankingi, czyje zdjęcia sprzedają się najdrożej, kto jest numerem 1 na liście. Jedna z gimnazjalistek napisała na jednym z forów, że kiedy impreza się nie klei, jest sztywno – wystarczy puścić na dvd filmik z wyczynami koleżanek i kolegów i całe towarzystwo nagle zaczyna się jakby lepiej bawić.

Warto wspomnieć też, że szczególnie w czasie wakacyjnych wyjazdów zagranicznych młodzież sprzedaje swoje wdzięki. Cenniki krążą po sieci. Za zrobienie tzw. loda młode dziewczyny potrafią zarobić 50 euro, które następnie można przeznaczyć na zakup nowej torebki czy butelki perfum. Chłopcy zarabiają jako towarzystwo podstarzałych Włoszek czy Hiszpanek, które uważają taki ,,wynajem” za doskonałą zabawę. Gdzie są wtedy kolonijni wychowawcy? Sami także doskonale się bawią, licząc na to, że nastolatkowie noc spędzają grzecznie w swoich pokojach.

Wyjazd za granicę pozwala na całkowite wyłączenie hamulców. Rodzice są daleko, nikt nas nie zna, słońce, poczucie beztroski, alkohol sprawiają, że młodzi chcą więcej i więcej. Wyobraźnia nie zna tutaj granic. Seks na plaży, narkotyki, zawody sprawdzające, kto jest w stanie wypić więcej alkoholu. A rodzice śpią spokojnie.

Last but not least

Seks, nagrywanie amatorskiego porno, czy rozbierane zdjęcia to jedno. Cały czas bowiem plagą wyjazdów nastolatków są przede wszystkim narkotyki i alkohol. Wymyślne drinki albo najtańsza wódka, piwo. Haszysz, marihuana, LSD ale także amfetamina. Wszystko zależy od towarzystwa, ilości posiadanej gotówki. Jedna z licealistek opowiada, że w czasie wakacyjnego wyjazdu wypaliła z koleżankami kilka skrętów. Nie przypuszczały, że towar będzie tak mocny. Skończyło się na zdemolowaniu hotelowego pokoju i wizycie na ostrym dyżurze. Następnego dnia odbyły poważną rozmowę z opiekunami. Tym zależało jednak tylko na tym, aby ukryć całą sprawę przed rodzicami, gdyż w czasie, gdy dziewczyny szprycowały się narkotykami, sami doskonale się bawili. Rodzice nie dowiedzieli się o sytuacji, dziewczyny do dzisiaj mają co opowiadać na imprezach. Gorzej zakończyła się przygoda 14 – latki, którą zgwałcili naćpani kolonijni koledzy. Tłumaczyli potem zgodnie, że dziewczyna chciała uprawiać seks, nie protestowała, gdy zabierali się do dzieła, a nawet ich zachęcała. Ona nie potrafiła odeprzeć tych zarzutów, gdyż sama była pod wpływem alkoholu i substancji odurzających. Rodzice nastolatki złożyli doniesienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury, jednak dziewczynie niewiele to pomogło, bo psychiczne skutki kolonijnej przygody były niepowetowane.

Co robić?

Podobnych historii są tysiące. Świat współczesnych nastolatków jest skomplikowany, pozbawiony skrupułów, odrealniony. Rodzice nie nadążają, czasem wolą nie zauważać problemów. Zmęczeni, zapracowani, odliczają dni do wyjazdów swoich pociech. To potęguje problem. Chory jest niestety cały system. Nastolatkowie zanurzeni w świecie Internetu, przedmiotowo traktujący swoje ciała, złaknieni adrenaliny i skrajnych doznań, przestraszeni bądź leniwi kolonijni opiekunowie i wreszcie społeczne przyzwolenie na tego typu procedery, które trzeba zdecydowanie piętnować. Jak napisała na forum jedna z internautek: ,,kiedy jadę na obóz, nie ma starych, tego całego domowego syfu, pierdzących nauczycieli… mogę wszystko i chcę wszystko, więc robię, co chcę i jest super!!!!”. Czy jest super?