Tipsy, makijaż i łzy czyli kilkuletnie miss

Tipsy, makijaż i łzy czyli kilkuletnie miss

Gdy jedna ze stacji telewizyjnych zaczęła emitować program ,, Toddlers & Tiaras” wiele osób oglądało go z mieszaniną przerażenia i fascynacji. Jest to opowieść o kilkuletnich dziewczynkach biorących udział w wyborach miss. Śledzimy przygotowania – wizyty u fryzjera, doczepianie tresek, regulację brwi woskiem (jedna z dziewczynek ma fobię, bo została przez kosmetyczkę poważnie poparzona!), przyklejanie tipsów, opalanie natryskowe. Dziwimy się, kiedy matki dziewczynek tak emocjonalnie reagują na ich niepowodzenia – krzyczą, gdy dziewczynki nie potrafią powtórzyć układu, wściekają się, kiedy małe fałszują. Jest trochę strasznie i trochę śmiesznie. Niektórych wzrusza oczywiście widok 5 – latek na podium. Polscy psychologowie jednoznacznie ocenili program – stwierdzając, że może przynieść on tylko niepożądane skutki, że sprzyja seksualizacji już kilkuletnich dziewczynek, które niczym modelki przechadzają się po wybiegach w rytm muzyki.

W Polsce wybory miss nastolatek czy młodszych dziewczynek także biją rekordy popularności. Organizowane są nie tylko w dużych miastach ale także na prowincji. Oczywiście skala szaleństwa jest mniejsza niż w USA, jednak także budzi niepokój. 37 – letnia Ewa, długonoga blondynka, nie pracuje, opiekuje się 6 – letnią Kaliną: ,,Kalina zawsze była ślicznym dzieckiem, więc postanowiliśmy z mężem spróbować. Pierwsze wybory wygrała bez problemu, potem następne i następne. Jest elokwentna, ładnie śpiewa, pięknie się uśmiecha a do tego lubi rywalizować. Może to ułatwi jej zrobienie kariery?”. Ewa nie tak chętnie wspomina o tym, że Kalina została poddana bardzo bolesnym zabiegom u stomatologa – wybielono jej zęby, wyprostowano to, co kiepsko wyglądało. Poza tym dziewczynka regularnie odwiedza solarium i fryzjera, kilka razy w miesiącu bywa u krawcowej, która szyje jej kreacje na kolejne wybory. Ewa oczywiście mogłaby zainwestować pieniądze wydawane na upiększanie córki w kurs językowy bądź zajęcia taneczne, jednak twierdzi, że kiedy Kalina zacznie zarabiać np. w reklamach sama będzie mogła sfinansować sobie swoje fanaberie.

Wybory małych miss mają jeszcze jedną ciemną stronę. Kilkuletniej dziewczynce trudno jest wytłumaczyć, że jest wartościowa choć nie wygrała i nie dostała wspaniałej nagrody. Udział w tego typu przedsięwzięciach wichruje ich system wartości, wypacza obraz samych siebie. Często uzależniają później to, kim są od tego jak wyglądają, mają zaburzenia odżywiania, grozi im depresja. Wiele dziewcząt nie potrafi poradzić sobie z niezadowoleniem matek. 19 – letnia Ania twierdzi, że jej mama wysyłając córkę na zawody, realizowała swoje niezaspokojone ambicje. Każdą porażkę Anki traktowała jak swoją własną, wyżywała się na córce, twierdziła, że ta jest brzydka i gruba. Dziewczynie potrzebna była pomoc psychologa, aby mogła odbudować poczucie własnej wartości, dowiedzieć się kim naprawdę jest. Matki często nie mają hamulców – zrobią wszystko, aby to ich dziecko było najlepsze, najpiękniejsze. Wierzą, że cel uświęca środki. To bardzo szowinistyczne, zakorzenione w polskiej tradycji podejście – wiele osób jest wciąż przekonanych, że wystarczy, aby dziewczynka była cicha, ładna i uśmiechnięta. Wszystko, co odbiega od normy, traktowane jest jako niewypał.

Seksualizacja polskiego społeczeństwa postępuje – dziewczynki w pierwszych klasach podstawówki rozprawiają na przerwach o kolorowych kosmetykach czy seksownych łaszkach. Gimnazjalistki nie mają oporów przed kupczeniem swoim ciałem, co trzecia 16 – latka ma już swój pierwszy raz za sobą. Podlewanie tego wszystkiego dość prymitywnym przekazem, że najważniejsza jest piękna buzia, że wszystko można poprawić, że wygrana w wyborach małej miss to jak gwiazdka z nieba może mieć opłakane skutki.

Wiele organizacji stara się np. protestować przeciwko nakazowi malowania małych dziewczynek w czasie tego typu wydarzeń. Ich przedstawiciele chcą, aby premiować naturalne piękno. Niestety, niejednokrotnie zostają zakrzyczani przez same uczestniczki, które na scenie chcą czuć się jak dorosłe, epatujące seksem kobiety. Naprawdę warto zastanowić się jaki typ kobiecości chcemy promować w naszym kraju – pustą lalkę, która za tragedię uważa to, że wyskoczył jej kolejny pryszcz a nic nie wie o otaczającym ją świecie czy inteligentną, przekonaną o swojej wartości kobietę, której piękno płynie z głębi? Piszcie, co sądzicie.