W telewizji… tylko na golasa !

W telewizji… tylko na golasa !

Jeśli jesteś młodym inwestorem i chcesz zacząć zarabiać w TV, pamiętaj o największym współczesnym fetyszu – nagości. Nagość=oglądalność. Wiedzą o tym wszyscy z telewizyjnym biznesem związani. Golizna sprzeda wszystko: kiepski scenariusz, mydło, prezerwatywy a w skrajnych przypadkach i płyn do mycia naczyń. Nagie piersi, pośladki i torsy atakują zewsząd! Amerykańscy badacze dowiedli, że reklamy epatujące golizną zwrócą się inwestorom 2 razy szybciej niż te ,,ubrane”, odwołujące się do innych elementów. Ludzkie ciało stało się towarem. Warto zwrócić uwagę na dwa nowe formaty, które pojawiają się w naszej telewizji: program ,,Adam szuka Ewy” oraz ,,Nagi instynkt przetrwania”. Oba widowiska oparte są na podobnej formule: para ludzi, mężczyzna i kobieta, trafia na bezludną wyspę. W pierwszym przypadku reżyserzy mają zamiar sprawdzać jak będzie kwitło uczucie między uczestnikami na egzotycznej wyspie Mogo – Mogo. Bohaterowie będą oczywiście przede wszystkim… nadzy, co ma nawiązywać jak i sam tytuł do historii pierwszych ludzi w Edenie. Uczestnicy dobierani są oczywiście na zasadzie przeciwieństw: hedonista, cnotka i jedno łóżko. Widownia z wywieszonymi językami obserwuje, co się dzieje. Akcja ,,Nagiego instynktu przetrwania” także rozgrywa się w miejscu odciętym od cywilizacji. Producenci szafują chwytliwym hasłem: ,,poprzeczka wyżej w sztuce survivalu”. Brzmi to trochę śmiesznie, bo nie wiadomo, co nagość ma ułatwić bohaterom w amazońskiej dżungli. Mają nią straszyć dzikie zwierzęta? Niby program ma dotyczyć umiejętności przetrwania w trudnych warunkach jednak ktoś nie mógł odmówić sobie zastosowania chwytliwego zabiegu – oto Robinsonowie będą nadzy! Może taka dogłębna znajomość pozwoli im na lepszą współpracę przez te 21 dni, które spędzą w dziczy.

Komentarze pod opisami tych programów nie pozostawiają złudzeń – wielu z nas po prostu nie może się doczekać tych jakże ambitnych widowisk. Pojedyncze głosy sprzeciwu są zakrzykiwane. Przecież telewizja wreszcie wychodzi naprzeciw swoim widzom. Warto zadać sobie pytanie, czy telewizja wie jakie konsekwencje niesie oglądanie tego typu programów. Robią to przede wszystkim młodzi ludzie – w okresie dojrzewania. Ciekawi, niedoinformowani – są spragnieni widoku golizny. Jako że raczej nie sięgną po publikacje popularnonaukowe w celu samokształcenia się w kwestiach seksualności, takie programy stają się dla nich niejako drogowskazem, wyznacznikiem postępowania. Nagość nie kojarzy się już z intymnością, nie jest zarezerwowana dla najbliższej osoby – staje się towarem publicznie oglądanym i komentowanym. Pamiętajmy, że osoby biorące udział w tego typu programach przeszły niejednokrotnie wieloetapowe, upokarzające castingi, na których sprawdzano, czy są odpowiednio sexy, aby pokazać się w programie. Nie wszyscy mają takie ciała: piersi i penisy jak wyidealizowani uczestnicy. Młodzi ludzie nie zdają sobie jednak z tego sprawy.

Druga sprawa to problem wzorców. Mówimy o programach rozrywkowych. Dlaczego więc nie skorzystać z takiego wzorca rozrywki? Rozbierajmy się na imieninach u cioci i tak jedzmy sałatkę jarzynową? Brzmi fenomenalnie, prawda? Dla wielu młodych ludzi niestety tak. Skoro on nago biegają po wyspie, śpią w jednym łóżko, my też rozbierzmy się na imprezie, pouprawiajmy zbiorowy seks! To nie jest czcze gadanie, to rzeczywistość, w której żyją młodzi ludzie, drodzy państwo. A jeśli przed tego typu programem zasiada już 5 albo 6 – latek? Co dzieje się w jego głowie?

Twórcy programów bronią się, twierdzą, że odpowiadają na potrzeby współczesnego widza. Tylko, czy współczesny widz jest złakniony jedynie taniej golizny okraszonej płaskimi dyskusjami o niczym? Czy nie jest to odbijanie piłeczki, wszakże telewizja kreuje nasze gusta, przesuwa kolejne granice a my na to przystajemy. Jeszcze 40 lat temu Kalinie Jędrusik zabroniono w ogóle występować w telewizji, gdyż zdaniem żony 1 sekretarza KC PZPR nadmiernie epatowała seksem! Dziś pani Kalina nikogo by już nie zgorszyła, co najwyżej może wywołała uśmiech politowania.

Możemy wmawiać sobie, że nie mamy wpływu na świat, który nas otacza, na pojawienie się programów typu ,,Adam szuka Ewy” czy ,,Nagi instynkt przetrwania”. A czy jeśli wasz syn/córka przyprowadzi i zaprezentuje wam przyszłą synową/zięcia, który stanie przed wami jak go Pan Bóg stworzył też przejdziecie obojętnie i podacie kotlety schabowe z zasmażaną kapustą? Wszakże ktoś kiedyś pozwolił im na oglądanie tego typu programów….