Wakacyjna prostytucja

Wakacyjna prostytucja

Znacie ten niekoniecznie smaczny dowcip o tym jak to ojciec rodziny postanawia się zabawić za plecami żony, znajduje w jednej z gazetek anons młodej dziewczyny świadczącej wiadome usługi a kiedy pojawia się na miejscu schadzki okazuje się, że młoda lolita to… jego własna córka, która ze złością stwierdza, że tym razem nie zarobi!!! Brzmi przerażająco, prawda? A jeśli u źródeł powstania tego kawału leży prawda? Robi się trochę groźnie.

Z badań wynika, że 17% dziewcząt w wieku 14-18 lat miało do czynienia ze sprzedawaniem swego wizerunku w sieci. Badania uwzględniają oczywiście nie tylko seksting ale skala epatowania seksualnością wśród młodych ludzi jest porażająca i tak. Wakacje są doskonałym czasem na to, aby trochę dorobić do kieszonkowego. Wszak każda nastolatka marzy o nowym kostiumie kąpielowym, kilku kosmetykach czy najnowszym modelu smartfona. Nie każda natomiast wakacyjną pracę kojarzy z byciem kelnerką czy zbieraniem na plantacjach truskawek. Ktoś powiedział, że takie obyczaje jakie czasy… zatem w erze nowoczesnych technologii także sposoby na dorobienie są ,,iście nowoczesne”. Wiele dziewcząt decyduje się na zarabianie własnym ciałem. Niekoniecznie musi być to standardowa prostytucja – zatrudniają się jako tancerki w klubach (często nielegalnie), pracują w seks telefonach, wysyłają swoje nagie zdjęcia czy nagrania na których lubieżnie patrząc w kamerę, masturbują się. Wielu mężczyzn jest w stanie zapłacić duże pieniądze za tego typu filmiki, w żaden sposób nie kojarząc ich z pornografią. Wydawać by się mogło, że Polska to nie Kambodża, gdzie prostytuują się już 8- letnie dziewczynki, nie Tajlandia, gdzie za pieniądze można dostać wszystko… a jednak i u nas problem prostytucji nieletnich dziewcząt jest poważny.

Niektóre z lolitek lubią opowiadać o uprawianym przez siebie procederze, umieszczają w sieci filmiki ze swoimi zwierzeniami. Twierdzą, że tylko w taki sposób – kupcząc swoim ciałem, są w stanie zarobić na swoje potrzeby, nie widzą nic złego w tym, że uprawiają regularną prostytucję. Co więcej, lubią przechwalać się swoimi podbojami. Nie są to dziewczęta tylko i wyłącznie z rodzin patologicznych, bywa, że zabawiają się w ten sposób także te, pochodzące z tzw. bogatych domów, zaniedbane przez rodziców emocjonalnie, samotne. Próbują w tak głupi sposób budować poczucie swojej wartości, zaistnieć choć przez moment. Dużą rolę gra tu czynnik kulturowy, bo jak twierdzi Elżbieta Michałowska z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego: ,Wystarczy się przyjrzeć czasopismom typu „Cosmopolitan”, gdzie cielesność i seksualność są tematem głównym; sposoby na to, jak je ulepszać, żeby było przyjemniej i sprawniej. Teledyski w Vivie, kierowane do młodych odbiorców, też są tak kręcone. To wulkany erotyzmu. Artystki wiją się w rozkroku, oplatane przez mężczyzn. Nie jestem purytanką, ale to, co tam można zobaczyć, mnie zdumiewa. Oprócz ciała sprowadzonego wręcz do narządów nie ma tam nic. Wymiar kulturowy polega więc na tym, że w popkulturze ciało jest produktem i jest konsumowane. To najbardziej trafia do młodego odbiorcy, do nastolatków wychowanych na wolnym rynku. Przeglądam teraz blogi i fora w związku z badaniami nad galeriankami, które planujemy. Trafiłam na zjawisko, które staje się coraz bardziej popularne: sprzedawanie dziewictwa. One robią przetargi na swoje dziewictwo”. Koszt: 1000 – 1500 złotych.

Aby zrozumieć skalę omawianego procederu warto obejrzeć film dokumentalny Nie jesteśmy puszczalskie. Dominika, Iwona i Basia to dziewczęta, które nie wyglądają na kogoś, kto prowadzi podwójne życie. Dobre domy, pieniądze, świadectwa z paskiem a jednak…  Nie ma co się oszukiwać, sprawowanie 100% kontroli nad dzieckiem z jednej strony jest niemożliwe a z drugiej zwyczajnie bezsensowne, gdyż nastolatek czy nastolatka sam musi nauczyć się podejmowania decyzji i ponoszenia ich konsekwencji. Jak więc ochronić dziecko przed pokusami związanymi z epatowaniem własną seksualnością, kupczeniem własnym ciałem? Na pewno nie można ze sfery seksualności czynić tematu tabu. Wszyscy wiemy jak przebiegają tzw. ,,rozmowy uświadamiające”, zarówno rodzic jak i dziecko są zestresowani, mają poczucie bezsensu. Niektórzy rodzice nie podejmują nawet prób przeprowadzenia takiej rozmowy, licząc, że ich pociecha sama skądś się dowie i ogarnie temat. Więc pociecha sięga do Internetu, rozmawia ze znajomymi i wyrabia sobie taki a nie inny pogląd na temat. Ciało nie jest dla niej powiązane z duchowością, poczuciem moralności, więc może na nim zarabiać. Ważne jest, aby dziecko uświadamiać, choćby pokazując mu takie filmy jak ten wspomniany wyżej, podrzucając artykuły, odpowiadając na te nawet głupie z pozoru pytania.

Wakacyjna prostytucja jest szczególnie kłopotliwa, bo trudna do uchwycenia. Niektóre dziewczęta tylko w okresie letnim zajmują się tym procederem, aby we wrześniu znów zmienić się we wzorowe uczennice. O wakacyjnym szale przypomina jedynie najnowszy model Iphone’a w ich kieszeni. Można jednak wymienić kilka podstawowych rodzajów wakacyjnej prostytucji:

  • prostytucja dworcowa – uprawiają ją najczęściej dziewczyny i chłopcy na tzw. gigancie, uciekinierzy z domów, domów dziecka, ośrodków wychowawczych. Kradną a kiedy muszą prostytuują się. Nie liczą raczej na wielki zarobek, zwykle dostają na jedzenie, czy bilet aby ruszyć Niejednokrotnie to młodzi ludzie uzależnieni od alkoholu czy narkotyków, żyjący na granicy prawa. W okresie wakacji wzmaga się ich działalność, gdyż większa ilość nastolatków decyduje się na ucieczkę z miejsca swego stałego pobytu.
  • seksting – czyli przesyłanie swoich nagich zdjęć przez Internet bądź Za zdjęcie bardzo często trzeba zapłacić, w wersji exclusive można zakupić sobie także filmik. Tego typu prostytutki działają najczęściej w grupkach, ich odbiorcy rekrutują się wśród bliższych i dalszych znajomych. Bywa także, że ogłaszają się na odpowiednich portalach, aby turyści wiedzieli, że mogą zabawić się, kupując takie zdjęcia.
  • call girls – to dziewczęta do towarzystwa, także ogłaszają się na portalach, pozostają do dyspozycji obcokrajowców, bogatych businessmanów chcących zabawić się z lolitkami. Bardzo o siebie dbają, często są dobrze ubrane, bardzo urodziwe. To najwyższa kasta młodocianych prostytutek. Nie mają problemu, aby spędzić z klientem noc.

Czy jest sposób, aby zapobiec omawianemu procederowi? W 100% na pewno nie. Można go jednak ograniczyć. Jak? Zwracając uwagę na to, co dzieje się w naszym otoczeniu,reagując, kiedy znajdujemy jednoznaczne ogłoszenia czy wreszcie zwracając uwagę na to, co robią nasze dzieci i ich znajomi. Żądając przed wakacjami w szkołach naszych dzieci warsztatów, spotkań z osobami, które miały do czynienia z prostytucją wśród nieletnich i chcą o tym szczerze opowiedzieć – takie historie trafiają do młodych ludzi, realnie zderzają ich z konsekwencjami podjętych decyzji. Warto być czujnym! A co Wy o tym sądzicie?