Wszystko na sprzedaż czyli znajdź sobie sponsora

Wszystko na sprzedaż czyli znajdź sobie sponsora

Wpis na jednym z internetowych forów: ,,Cześć dziewczyny, mam 21 lat, studiuję w W-awie, fajnie się tu mieszka. Chciałabym trochę dorobić, jednak od razu zaznaczę, że nie interesują mnie oferty typu układanie nocami towarów na półkach w hipermarkecie czy opieka nad cudzymi dziećmi. Jakieś pomysły? Będę wdzięczna za wszelkie podpowiedzi”. Pomysłów pojawia się bez liku: hostessa na imprezach (jeśli jesteś ładna i zgrabna), wyprowadzanie psów, kelnerka (dla wytrwałych) i wreszcie ten jeden – dobra rada, której autorką jest Ana145: ,,Hej, jeśli chcesz dobrze zarobić a przy tym nieźle się zabawić, znajdź sobie sponsora. Jest wielu podstarzałych facetów, którzy mają dość swoich wyfiokowanych, zrzędzących żon a chętnie zapłacą młodej, inteligentnej i mającej coś do powiedzenia lasce. Oprócz tego kupią ci, co będziesz chciała. Trzeba tylko uważać, żeby stary za bardzo się do ciebie nie przywiązał bo mogą być problemy”. Do tego Ana145 udostępnia listę stron, na których ogłaszają się dżentelmeni chcący sponsorować młode damy. Pod jej wpisem rozgorzała zajadła dyskusja dotycząca procederu, do którego Ana145 zachęca chcącą dorobić studentkę. Pojawiają się głosy krytyki ale także pytania o to ile konkretnie można wyciągnąć z tego pieniędzy, czy zawsze trzeba uprawiać seks a nawet o to, czy spółkowanie ze starymi facetami jest bardzo obrzydliwe. Temat jak widać budzi kontrowersje choć przecież zjawisko sponsoringu nie jest niczym nowym. Już w starożytnych Atenach mężczyzna mógł za opłatą wynająć kurtyzanę (zwaną także heterą) – były to kobiety inteligentne, wykształcone, znające tajniki ars amandi (sztuki miłości). Każdy szanujący się XVII – wieczny Francuz miał na swoim utrzymaniu metresę. Co więcej, o zgrozo –  symbolem pozycji ówczesnego mężczyzny była ilość kobiet, które utrzymywał! Niejednokrotnie miały one wpływ na najważniejsze decyzje podejmowane przez europejskich monarchów. Wystarczy wspomnieć choćby madame de Pompadour, która rozdawała karty na dworze Ludwika XV.
Dziś sponsoring zyskał nowe cienie i blaski. Współcześnie kobiety przede wszystkim nie przyznają się publicznie do tego, że mają sponsorów. Taki sposób zarabiania w mniemaniu wielu osób jest tożsamy z prostytucją w najgorszym wydaniu. Nie ma zatem powodu do dumy.

Dlaczego sponsor?

Paradoksalnie tylko 30% kobiet jako główny powód posiadania sponsora wskazuje na kwestie finansowe. Pieniędzy brakuje zwykle studentkom, które przyjeżdżają do wielkich miast, chcą wyglądać jak ich bogatsze koleżanki, móc chodzić na imprezy, bawić się. Na to potrzeba środków. Nie wszystkim wystarczą drobne sumy z prac dorywczych. Właśnie takie dziewczęta ,,z aspiracjami” a bez większych perspektyw lądują w łóżkach sponsorów. Zamieszczają ogłoszenia w serwisach randkowych lub odpowiadają na te, które same znajdują. Biorą udział w spotkaniach, chodzą na proszone kolacje, świadczą usługi seksualne. Stawkę ustala się zwykle z góry plus bonusy za extra usługi (np. seks analny czy zabawy sado – maso, seks zbiorowy). Najbardziej obrotne ,,hostessy” potrafią zgarnąć nawet kilkanaście tysięcy miesięcznie plus prezenty od sponsora: drogie kosmetyki, ubrania, zagraniczne wyjazdy. W skrajnych przypadkach – jeśli dziewczyna zawróci w głowie bogatemu mężczyźnie potrafi ,,wyprosić” samochód czy mieszkanie.

Sponsoring jest dla nich sposobem na wybicie się, nawiązanie kontaktów, zaistnienie w obcym mieście. Rodzicom opowiadają, że znalazły dobrze płatną pracę i dlatego mogą pozwolić sobie na zakup wymarzonych przedmiotów. Cel uświęca wg nich środki – skoro jedyne, co posiadają to uroda i odrobina sprytu – dlaczego mają ich nie wykorzystać i jak własne matki klepać biedę, ciułając od pierwszego do pierwszego? Mamy XXI wiek, erę konsumpcjonizmu, kiedy być znaczy tyle co mieć. Przecież ewentualnemu mężowi nie będą się chwaliły jak zaczynały swoją przygodę w wielkim mieście. Wtedy będą już ustawione i ,,grzeczne”. Takie tajemnice zabiera się do grobu.

Co ciekawe, istnieje także cała grupa kobiet, które damami do towarzystwa zostają, gdyż potrzebują adrenaliny. Są dobrze wykształcone, wykonują prestiżowe zawody a sponsoring jest dla nich odskocznią, sposobem na sprawdzenie swoich reakcji i granic.
40 – letnia Katarzyna, doktor psychologii nie musi kupczyć swoim ciałem ale robi to, bo lubi. Daje jej to poczucie wyższości nad mężczyznami, pozwala potwierdzić swoją wartość. Oczywiście panowie muszą być z wyższych sfer, kulturalni, inteligentni. Seks nie jest tu najważniejszy – liczy się gra, niezdrowa relacja, która pozwala przekraczać granice. Co prawda, zdarzyło się, że o mało nie padła ofiarą gwałtu ale jak sama twierdzi – takie ryzyko jest wpisane w tę zabawę.
Damami do towarzystwa zostają niekiedy znudzone żony czy bizneswoman. Taka podnieta jest dla nich odskocznią od nudnej codzienności, pozwalającą wcielić się w rolę, wdziać maskę, zapomnieć na moment o szarej prozie życia.

Nie ma róży bez kolców

Długofalowe skutki kupczenia własnym ciałem, bycia kurtyzaną trudno jest przewidzieć. Poczucie winy, depresje, spadek poczucia własnej wartości, nieumiejętność wchodzenia w normalne, ,,niepłatne” relacje to tylko niektóre z nich. Twierdzenie, że rezygnacja z uprzejmości sponsorów to nic trudnego jest czystą demagogią, gdyż mówimy o rodzaju uzależnienia. Od luksusu, atencji, adrenaliny a niejednokrotnie i perwersyjnego seksu. Sponsoring to droga do zatracenia. Jedna z ,,luksusowych dam do towarzystwa” na portalu ogłoszeniowym określanych mianem księżniczek napisała: ,,dziewczyny nie idźcie tą drogą, sama robiłam to dziesięć lat, to, co zarobiłam i więcej wydałam na rozmaite terapie, dziś wiem, że byłam nikim a starałam się sobie udowodnić, że jestem kimś; nie warto”.
Czy sponsoring to wypaczenie współczesnego świata? Niewątpliwie tak, gdyż te inteligentne, młode, piękne kobiety to zwyczajne prostytutki, tyle, że nomenklatura jest inna. Niewiele mają wspólnego z japońskimi gejszami czy nawet greckimi heterami, na których przykład tak chętnie się powołują.  Dla nich kupczenie własnym ciałem to sposób na dorobienie się, zdobycie koneksji bądź ryzykowna gra. Wszystko odbywa się pośród luksusowych dekoracji, jest odpowiednio opakowane a to tylko pogłębia świadomość płytkości i prymitywizmu sprzedawania własnego ,,ja”. Można pokusić się o stwierdzenie, że sponsoring jest nawet gorszy niż prostytucja, bo osoby z nim związane próbują przedstawiać kloakę jako perfumerię.
Poczucie winy, brak wiary we własne siły, doświadczenie bylejakości wrócą do was dziewczyny, nawet w waszych wystylizowanych mieszkaniach czy drogich autach, bo dekoracje tylko zwielokrotnią poczucie winy, nie zrobią z was kogoś kim nie jesteście i nigdy nie będziecie. Warto o tym pamiętać.

Bliscy

Jeśli zauważysz, że bliska ci młoda osoba, która niedawno wyjechała na studia czy do pracy do większego miasta nagle zaczyna się dziwnie zachowywać, inaczej wyglądać nie zwlekaj, nie zbywaj tego milczeniem, nie pozwól się zbyć zdawkowymi tłumaczeniami o wysokich zarobkach. Warto drążyć temat, gdyż młode, niedoświadczone kobiety są podatne na propozycje ewentualnych sponsorów.
Trzeba uświadamiać im jakie konsekwencje za sobą niesie jedna nieodpowiedzialna decyzja.